a najpierw najlepsza nutka:
najlepszego Jacka Whitea <3 Kolejny album, któy zamierzam w tym roku kupić oryginalny, chociaż będzie ciężko. Muzycznie, katujemy to obok OST z Drivea i Gotye (i nie, że somebody i used to know, tylko cała płyta, bo jest autentycznie dobra), no i oczywiście całą moją kolekcję nowej muzyki, razem z oglądanym nałogowo Drivem zostawiłam na wsi i muszę przeżyć ponad 3 dni bez tych dobrodziejstw. Za to pojutrze Warm-up! Poza tym, Kolejorz tym razem dał dupy z Wisłą (chociaż nie widziałam), ale co gorsze widziałam jak Śląsk przepi**dolił z Arką (!) 2:0 i to nie było fajne. Real też nie, ale mniejsza. To to już całkiem chyba nikogo nie interesuje w tym miejscu. Poza tym kolejny tydzień=kolejny wtorek=kolejny melanż=kolejna kacowa środa, chociaż tym razem pominęłam ostatni punkt, bo się trzymałam dzień wcześniej, czego nie można powiedzieć o moich ziomeczkach;) i ja ich lubię wszystkich, tylko niech oni się nie chcą bić nawzajem...
no i najgorsze, czyli jak by się chciało też napisać co u mnie, tak poza tym co robię i czego słucham...no nic ciekawego. Próbuję się ogarnąć z moimi podświadomymi czelendżami, że zawsze chcę tego, czego nie mogę, a jak już mogę to nie chcę.grafika na koniec:
i wiadomo, czego mi brakuje...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz