i mimo że mój net taaaak masakrycznie muli w dzień, to wieczorem mogę przeglądać soupa i nawet utwory z internetu ściągać!
A z Pawłem i Mitzim nie tylko że oglądamy filmy i chodzimy do Biedronki na spacer, ale i zaczęliśmy biegać dziś! Tacy jesteśmy pro!
I jakie te dni marcowe są mega długie, co nie?
A maturę z matmy chyba oleję jednak, no bo chyba jednak przez ten rok się stałam leszczem w tych tematach i chyba wolę czytać książki niż się tego uczyć... był na to czas rok temu. Teraz jest czas na całeczki, mapy i transformatorki, a od jutra także na automatyczkę, cokolwiek przyniesie.
Do posłuchania polecam Spiętego i Crab Invasion, piękna ta nasza polska scena jest, cokolwiek by nie mówili!
peace!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz