A to jest hiacynt, fioletowy, którego chciałabym komuś dziś dać, bo zaczęłam czytać o znaczeniu kwiatów (i nie sprawdzać mnie w internecie proszę, bo tam nie zaglądałam, a mogą bzdury pisać).
I tak, taka ja, miałam pierwszy raz od prawie trzech miesięcy szczęście na wyciągnięcie ręki i co zrobiłam? Mogłabym konkurs rozpisać, co mogłam najgłupszego zrobić: odwróciłam się na piecie i uciekłam bez słowa, chociaż nie wiem dlaczego. No siema...
A było iście zajebiście. Przez chwilę. Ale mam takie głupie wrażenie, że jeszcze jedną szansę dostanę. No musi się udać kiedyś w końcu, chociaż im dalej wczoraj tym mniej w to wierzę. Powinnam pogadać o tym, z którymś z chłopaków, ale oni się nie nadają. Albo ja się nie nadaję.
Zrobiłam tracklistę zajebistych kawałków na dziś, ale jest osoba, która jeśli wejdzie dziś na mojego lasta, to uzna że mam paranoję. I mam zajebistą nadzieję, że ta osoba tu nie bywa, bo się dowie, że mam manię. A my wszystkie mamy...
Chciałabym tu móc coś napisać ciekawego czasem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz