piątek, 30 marca 2012

powrotów nie będzie

heyowy dzień, żeby nie powiedzieć inaczej.
jakoś mi tak wszystko straciło na sensie w tym tygodniu. Mimo wszystko.

jak to dobrze, że matematyka ze mną jest zawsze...
i taki tam

On the road<3 i ja chcę w drogę! gdziekolwiek! 

sobota, 24 marca 2012

zanim mi zabiorą godzinę

po1 nuta, zapętlana non stop przez co najmniej dwie osoby w tym mieście w tym momencie;)
po2 cytat z soupa:


Dla mnie, w przyjaźni najpiękniejsze są chwile, kiedy śmiejesz się bez opamiętania, tak długo i tak intensywnie, że aż zaczynasz zwijać się z bólu brzucha. Śmiejesz się zapominając o tych wszystkich kurewskich rzeczach, które Cię przytłaczają. Śmiech uwalnia. Jeśli więc znajdziesz faceta, z którym możesz się brechtać do utraty tchu tak jak z przyjaciółką, to możesz z nim wszystko, bo daje Ci wolność.
— me(eh gdyby to było wszystko...)po3 gif, łicz aj law:

i chyba mam życiowe rozkminy, ale mam też sporo czasu na przemyślenia, dzięki komuś, kto się już nie po raz pierwszy wpie***lił tam, gdzie go nie było trzeba. Dzięki!
poza tym dobrze raczej. wjosna (;

piątek, 23 marca 2012

jestem Muminkiem tej wiosny! (;

Weterani hipsterstwa polecają:

A jakiś tam inny alternatywny fanpejdż na fejsie poleca: Puytkę!
A ja (za pośrednictwem fejsa również) polecam nowe Kraby w wersji teledyskowej click here!
I oni za miesiąc w Lublinie, a tydzień później Muchy ajj co będzie za kwiecień!
A na jamie w końcu nie byłam dziś, bo w ostatniej chwili zostało odwołane zaproszenie mnie, dzięki...
Wchodzę dziś do wypasionych delikatesów, a tam nie ma co jeść oO  oj Lublin, Lublin...

środa, 21 marca 2012

pierwszy


Także tego. A dla mnie najbardziej zamulasty dzień w roku i nie pomogły naleśniki z bananami i dżemem truskawkowym. Bo nie wyszły, mimo chęci -.- I nie pomaga Kerouac ze swoją prozą.
A Śląsk mimo że w końcu jest w miarę w formie i dość ładnie pocisnął Arkę odpadł z Pucharu Polski. Mam współlokatorów już w liczbie 2 i się boję, powinnam z nimi Płytki Grób obejrzeć:D A wczoraj jak wróciłam z biegania i całki mnie tak bardzo wołały, to oni zaczęli Drivea oglądać...I uległam piąty raz! I jeśli przez to nie zaliczę całek to im zrobię krzywdę, zwłaszcza jak znów wypiją mi mleko!
A w piąteczek jam i tak, ja będę jamowała, jak to na czym, na wszytskim! Albo będę śpiewać Kotki dwa na melodię z iron mana i "średnio śrenio" i piosenkę o dachu. Zawsze
Polecam sobie posłuchać The Black Keys, albo chociaż ich piosenki Gold On the Ceiling oraz Beastie Boysów, bo taka jest wiosenna zajawka!
Peace!

niedziela, 18 marca 2012

chciałabym dostawać kwiaty

A to jest hiacynt, fioletowy,  którego chciałabym komuś dziś dać, bo zaczęłam czytać  o znaczeniu kwiatów (i nie sprawdzać mnie w internecie proszę, bo tam nie zaglądałam, a mogą bzdury pisać).

I tak, taka ja, miałam pierwszy raz od prawie trzech miesięcy szczęście na wyciągnięcie ręki i co zrobiłam? Mogłabym konkurs rozpisać, co mogłam najgłupszego zrobić: odwróciłam się na piecie i uciekłam bez słowa, chociaż nie wiem  dlaczego. No siema... 
A było iście zajebiście. Przez chwilę. Ale mam takie głupie wrażenie, że jeszcze jedną szansę dostanę. No musi się udać kiedyś w końcu, chociaż im dalej wczoraj tym mniej w to wierzę. Powinnam pogadać o tym, z którymś z chłopaków, ale oni się nie nadają. Albo ja się nie nadaję. 
Zrobiłam tracklistę zajebistych kawałków na dziś, ale jest osoba, która jeśli wejdzie dziś na mojego lasta, to uzna że mam paranoję. I mam zajebistą nadzieję, że ta osoba tu nie bywa, bo się dowie, że mam manię. A my wszystkie mamy...
Chciałabym tu móc coś napisać ciekawego czasem.

czwartek, 15 marca 2012

po nic

a najpierw najlepsza nutka:  

najlepszego Jacka Whitea <3 Kolejny album, któy zamierzam w tym roku kupić oryginalny, chociaż będzie ciężko. Muzycznie, katujemy to obok OST z Drivea i Gotye (i nie, że somebody i used to know, tylko cała płyta, bo jest autentycznie dobra), no i oczywiście całą moją kolekcję nowej muzyki, razem z oglądanym nałogowo Drivem zostawiłam na wsi i muszę przeżyć ponad 3 dni bez tych dobrodziejstw. Za to pojutrze Warm-up! Poza tym, Kolejorz tym razem dał dupy z Wisłą (chociaż nie widziałam), ale co gorsze widziałam jak Śląsk przepi**dolił z Arką (!) 2:0 i to nie było fajne. Real też nie, ale mniejsza. To to już całkiem chyba nikogo nie interesuje w tym miejscu. Poza tym kolejny tydzień=kolejny wtorek=kolejny melanż=kolejna kacowa środa, chociaż tym razem pominęłam ostatni punkt, bo się trzymałam dzień wcześniej, czego nie można powiedzieć o moich ziomeczkach;) i ja ich lubię wszystkich, tylko niech oni się nie chcą bić nawzajem...
no i najgorsze, czyli jak by się chciało też napisać co u mnie, tak poza tym co robię i czego słucham...no nic ciekawego. Próbuję się ogarnąć z moimi podświadomymi czelendżami, że zawsze chcę tego, czego nie mogę, a jak już mogę to nie chcę.
grafika na koniec:
i wiadomo, czego mi brakuje...

piątek, 9 marca 2012

rozpi***ol po całości

Ciekawe ile jeszcze razy w tym roku mi rozkorbi mózg całkowicie...
Brawa dla mnie za postawę, ja nie mogę... Powinnam mieć szlaban na kontakty z innymi ludźmi i jeszcze na imprezy i zakaz wstępu do Papa Du. Że w głupim Dęblinie, się musi zawsze coś dziać. Zresztą gdzie nie pojadę, tam korbię. Well done...
Ej, wiersze Wiśki sa dobre, wiecie? Polecam! i jeszcze Stachura w ujęciu Bajel+Budyń:
Urywa pałe!
cheers

środa, 7 marca 2012

forever f***ing alone


gratuluję sama sobie, kolejnego supermelanżu, kolejnego dnia wyjętego z życia, tego że nie potrafię się ogarnąć jakoś tak życiowo i że wszystko pieprzę. No naprawdę. I soup mi nie chodzi i mam mało muzyki
Aleksander i w poduszkę...

poniedziałek, 5 marca 2012

nadal to samo! (;

i mimo że mój net taaaak masakrycznie muli w dzień, to wieczorem mogę przeglądać soupa i nawet utwory z internetu ściągać!
A z Pawłem i Mitzim nie tylko że oglądamy filmy i chodzimy do Biedronki na spacer, ale i zaczęliśmy biegać dziś! Tacy jesteśmy pro!
I jakie te dni marcowe są mega długie, co nie?
A maturę z matmy chyba oleję jednak, no bo chyba jednak przez ten rok się stałam leszczem w tych tematach i chyba wolę czytać książki niż się tego uczyć... był na to czas rok temu. Teraz jest czas na całeczki, mapy i transformatorki, a od jutra także na automatyczkę, cokolwiek przyniesie.
Do posłuchania polecam Spiętego i Crab Invasion, piękna ta nasza polska scena jest, cokolwiek by nie mówili!
peace!

niedziela, 4 marca 2012

marca i internetu we własnym łóżku ciąg dalszy

Nawet gdybym ślepy chciał podążać w ciemności 
Tylko wtedy wyje do Słońca 
Kiedy Ty pójdziesz ze mną tak naprawdę do końca 

Bo chyba bardzo możliwe, że się wczoraj zakochałam (tak, znowu) ale tym razem tak na serio (tak, akurat) ale jeszcze nie jestem pewna co z tym faktem zrobić w obliczu ogólnie znanego faktu, że "miłość to kwestia chujowa".
Zapomnijmy więc o tym, cieszmy się majem (tzn marcem, ale tak było w Kubusiu Puchatku), odchudzajmy, polubmy Dęblin i godzinny spacerek wieczorem z nutą:

bo I would walk 500 miles
And I would walk 500 more  

czwartek, 1 marca 2012

Para-para-paradise

ahh ten soup i te soupowe obrazki, uświadamiające człowiekowi czego chce...
bo troszkę tak jest;)
a poza tym mamy marzec, a my kochamy marce:D i jak już słońce świeci i samoloty latają! i jak już można słuchać Muzyki Końca Lata i Kombajna Do Zbierania Kur Po Wioskach. I na przykład przykatować sobie para-para-paradise <3
no i w ogóle to złapałam hotspota dęblińskiego i mam internet w swoim własnym łóżku! 
i chyba już nie będę dłużej sama mieszkała i zaraz jadę do domu
i wiem, że się nie powinno chwalić przed zachodem słońca, ale ja już wiem, że lubię ten marzec!