znów Lublin, na niecały dzień, potem LJA i z powrotem smutne jak pi*da miasto, w którym wegetuję, przestałam wychodzić, pić i imprezować i troszkę tego miejsca nienawidzę, chociaż nie mam powodu. I dzięki niemu mogę docenić mój dom i Lublin, który zresztą zawsze doceniałam i kochałam. A w planach w końcu zobaczenie Wrocławia!
A poza tym, odkryłam na nowo i doświadczyłam i doświadczam stale, soupowej prawdy: READING IS AWESOME. (żeby nie powiedzieć for awesome people). I na serio, nic tak nie odrywa od zamulania i niepotrzebnego rozkminiania jak dobra książka (i żaden serial ani film nie może się równać z dobrą książką!)
A na koniec piosenka, niedoceniana w ogóle, a do mnie bardzo przemawia i jest taka prawdziwa i czuję się taka malutka, a żeby się dowiedzieć dlaczego trzeba przesłuchać:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz