środa, 23 listopada 2011

adv

Ktoś kto czyta mojego bloga, powiedział że piszę bez sensu i ciągle o tym jak mi jest źle na tym świecie. Wstyd mi. Oczywiście nikt nie musi czytać, ale i tak się postaram poprawić. Po prostu jak jestem szczęśliwa czasem, to nie jestem w stanie pisać ;]

kot brzuch mi grzeje

nigdy więcej! nie lubimy Dęblina i nie lubimy Papa Du. Nie lubimy jak planujemy spotkanie z kimś, potem zamiast tego zamulamy z nudów, potem idziemy na  jedno piwo, a to się nigdy tak nie kończy i następnego dnia o 19 nadal jest nam niedobrze, nie wspominając o tym co było wcześniej.
a obowiązek rozmowy, który nade mną wisi, powisi jeszcze tydzień...
i ja się boję tej uczelni, śmiejcie się ze mnie ale ja się boję i zamiast się uczyć piszę o tym jak bardzo się boję.
i to uczucie gdy, wchodzisz na facebooka, żeby znaleźć grupę z LekkoStronniczego, a ktoś Cię dodaje do znajomych i ma nazwę tej grupy w ulubionych cytatach. Oraz ma fajny gust muzyczny. I jest prawie chłopakiem twojej współlokatorki...

ale lubimy Pawła, Mitsiego i Teksasa i naszą zapiekankę serowo-brokułową tudzież kanapki z kremusiem i popcorn oraz let it snow i mieć urodziny za tydzień (;

poniedziałek, 21 listopada 2011

nie bój się być dziewczynką, która bardzo chce

a jak jest już taka totalna masakra i całkiem mokra poduszka i budzisz się trzy razy w nocy i zalogowanie się na facebooka wiąże się z wybuchem płaczu, to dobrze jest dostać w mailu od brata obrazek:

i on jest naprawdę jedynym mężczyzną, którego warto kochać!

a tak to chyba osiągnę dziś apogeum dołowania, takie z lodami, popcornem i Love Actually (w końcu!) to może dalej będzie już tylko lepiej?

piątek, 18 listopada 2011

domowo

i jestem pełna podziwu dla mojej Mamy i tego, jakie dla niej to wszystko jest proste, bo może zwyczajnie jemu nie smakował piernik...


a w niedzielę wieczorem będzie Indios Bravos i cudowny pan Gutek w Lublinie, a ja? Ja będę płakać pokonując   tych beznadziejnych 70 kilometrów...
a dziś Muzyka Końca Lata i Maki i Chłopaki a i tak siedzę w domu, ale nieważne, w końcu poniedziałek byłam na Rh+ ...taa...pozostawię to bez komentarza.

I tylko nie wiem czy mi starczy sił, 
Bo serce mam ze szkła i jak nic w każdej z chwil,
Może zmienić się w pył.


bo wróciłam do domu to i do zamulastych nut wracam, a co!

środa, 16 listopada 2011

how i met your słoneczniki

mądry kalendarz Hanki z mądrymi myślami mądrego pana Coelho powiedział mi dziś:
"Dwa największe błędy strategiczne to pochopne działanie i przepuszczenie okazji. "



a ja mu chciałam powiedzieć: leave me alone!
wiecie co jest złe? jak trzeba wyjść z domu, albo jak jest zamuła dzień ze trzy razy w tygodniu.

2dni i Lublin W KOŃCU!!

być może mogę być niezrównoważona trochę.


czwartek, 10 listopada 2011

ze zdjęciem


if you want a romance, read a book!

na procent sto.
ale mieć kogoś do pobicia się na poduszki z jest fajnie, ale to wszystko.
i weekend w Dęblinie -.-
ale naleśniki z Kremusiem i Magda M i o.
Frontside w Warszawie jutro?

czwartek, 3 listopada 2011

nie mam kiedy zmienić layoutu

znów Lublin, na niecały dzień, potem LJA i z powrotem smutne jak pi*da miasto, w którym wegetuję, przestałam wychodzić, pić i imprezować i troszkę tego miejsca nienawidzę, chociaż nie mam powodu. I dzięki niemu mogę docenić mój dom i Lublin, który zresztą zawsze doceniałam i kochałam. A w planach w końcu zobaczenie Wrocławia!
A poza tym, odkryłam na nowo i doświadczyłam i doświadczam stale, soupowej prawdy: READING IS AWESOME. (żeby nie powiedzieć for awesome people). I na serio, nic tak nie odrywa od zamulania i niepotrzebnego rozkminiania jak dobra książka (i żaden serial ani film nie może się równać z dobrą książką!)
A na koniec piosenka, niedoceniana w ogóle, a do mnie bardzo przemawia i jest taka prawdziwa i czuję się taka malutka, a żeby się dowiedzieć dlaczego trzeba przesłuchać: