sobota, 7 lipca 2012

Ég anda

Słucham Sigur Rós i w ogóle się jakieś dziwne rzeczy ze mną dzieją. Doroty Miśkiewicz słucham nawet...
I oglądam filmy z Audrey Hepburn. I stwierdziłam dziś, że jak się nie dzieje nic takiego bardzo w twoim życiu, to nie masz co repostować na soupie...A potem zauważyłam taki śmieszny przypadek, takie dwa obrazki obok siebie:


I tak właśnie. Cośtam zostawiłam za sobą, przyjechałam do Warszawki i jest pięknie. Nie kminię już w każdym razie, a jeśli to tylko jak tu pracę znaleźć, ale są widoki, jest dobrze:) Chyba dużo się zmienia, wydaje mi się. 

a w środę Craby, a w piątek Magnetofon, hoho!

a nadal nie wiem, co znaczą zaczepki...


(nie będzie cytatu na koniec bo nie znam norweskiego...)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz