piątek, 29 czerwca 2012

No light no light



500 days of Summer i dlaczego ten film jest najlepszy?
Bo mimo swojej kiczowatości jest jakiś taki...szczery! I omija schemat "nie lubimy się, potem się zakochujemy, potem się kłócimy, ale na końcu się wszystko wyjaśnia i jest ślicznie".
I nie ma głupiego zakończenia w stylu, wszystko się spieprzyło, ale nagle on do niej przychodzi i przynosi jej hotdoga z podwójną musztardą, bo ona zawsze je z podwójną i to już jest powód, żeby wszystko wróciło do normy, pobierzmy się i miejmy mnóstwo dzieci, bo on zapamiętał, że ona lubi musztardę!
A w Pięciuset jest dość autentycznie, było uroczo, ktoś się zakochał, ale ktoś był  soo complicated i wszystko poszło...A co lepsze, wcale nie skończył się świat. Bo po prostu, some aren't meant to be together. Wszystko. 

A mi najlepiej idzie odrzucanie ofert pracy:D I postanowione zostało, że jadę do Warszawy szukać szczęścia!



Let it all wash out in the rain

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Let's go!


Nowe Matt and Kim <3 ...takie samo jak wszystkie piosenki, których słucham, ale i tak fajne!

Najgorsza rzecz na świecie, to kiedy ktoś się wydaje spoko, a potem się okazuje, że ma wady. I to takie same jak Ty! I już wiesz, że nigdy się nie dogadacie. Hmm...

A plan jest taki, żeby znaleźć pracę do końca tygodnia, no ciekawe...

PS weszłam na stronę Openera i się rozpłakałam...to jest nie fair



And remember what it felt like
To be alone
Sitting in the sunlight
All alone

piątek, 22 czerwca 2012

Chiński Urzędnik Państwowy



dokładnie tak. Chociaż słuchanie Heya bywa średnie. A co jeśli to mnie wyglądałeś? To masz pecha, trzeba było wykorzystać swój czas. Postanowiłam to dziś ostatecznie, po jakimś już czasie kminienia w tym temacie. Szkoda tylko, że prawie cała fajna muzyka z ostatnich miesięcy nosi znacznik jednej osoby, ale z drugiej strony ta osoba wcale nie staje się mniej mi bliska niż była, po prostu zdecydowałam że nie będzie nigdy bliższa. I muszę to napisać na blogu, żeby w to uwierzyć, przepraszam, wiem że nie powinnam, zwłaszcza że nigdy nie mam pewności kto tu bywa, ale przecież nie napisałam nic takiego. Tyle, że nie będzie  już romantycznie i pewnie znów przez dłuższy czas. Jakoś tak nie jest mi nawet żal można by rzec.

I ahh wakacje <3 i wreszcie czas na pochłanianie książek, siedzenie na soupie, niespodziewane zaproszenia na grilla i inne takie;)


Minie minie 
Pogo komórek 
Durnych
Mrzonek czas

!

wtorek, 19 czerwca 2012

Home!*

*co mi się  nigdy tak dobrze tytuł z okolicznościami nie zgrał! Bo jest home na najbliższe 3,5 miesiąca prawdopodobnie:D  a jeszcze w temacie:



It's like you feel homesick for a place that doesn't even exist.
— Garden State
heh, Garden State...
i trochę tak, ogólnie przez czas, w którym nie pisałam, nie pisałam bo była tylko nauka-rozkminki-trochę snu-nauka-rozkminiki-nauka-rozkminiki, a potem tylko nauka-nauka-nauka-nauka a potem nauka-euro-nauka-euro, jeszcze meksyk w międzyczasie.Ale są wakacje już w końcu i szukamy pracy i tęsknimy za czasami, kiedy nie trzeba było mieć ani grosza a wakacje i tak bywały przecudne, ehh...
If I get busy then I couldn't care less what you do, 
But when I'm by myself I think of nothing else