środa, 11 kwietnia 2012

stygnę



Miałam napisać coś rano, ale się nie udało ze względu na problemy z internetem. A szkoda, bo zdążyłam wypaść z humoru po świętach, barowym poniedziałku, wizji wizyty Lublina w Dęblinie na weekendzie oraz spontanicznej akcji film + piwo z osobą, której prawie nie znam. Bo graficzka i bo Dęblin już mnie przygniótł swoim jestestwem i beznadzieją, bo już się musiało wszystko zepsuć, już muszę się zawijać w koc przy podwójnej herbacie i knopersie, już leci Miłość!Uwaga!Ratunku!Pomocy!, bo się jakoś nie potrafię poskładać. I ogarnąć i odnaleźć. I zdecydować. Ależ internet jest pełny takich zamulaczy jak ja, ależ to mało alternatywne...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz