sobota, 17 listopada 2012

in spite of all sweet



+

czyli powroty do domu, spojrzenie na Dęblyn z perspyktywy i takie dołowanie trochę. Nie lubię tego miejsca po prostu. Ale i tak się stęsknię przez 4 dni, za siłownią, basenem, Dexterem i kilkoma tam. Natomiast nie będę musiała spotykać pięciuset innych <3
I dom jest zawsze domem (omg it's soo deep!)
Mam nowe marzenia, całkiem realne i można powiedzieć że plany. A i tak wszystko się okaże w ciągu najbliższych 2-3 miesięcy. Przerażające to trochę...

Czytajcie książki i ściskajcie się nawzajem,
peace!